Dom...

demon lochu widzi ciebie
złudne niebo śni z wahaniem o czarnych słońcach
zakłamany głód przypomina sobie niepewnie o zwodniczym niczym słońcu
na odrzuconej nocy płacze rozpacz

uciekam
płoną ostatni raz
na złudną śmierć czarna egzystencja oczekuje
wy tańczycie

skoro pustka po pięknym przeznaczeniu podziwia piękne cienie
obłęd śni o zapomnianym przemijaniu
podziwia rozdarcie chore miasto
z ostatnim głodem walczą łkając

mroczne życie między śmiertelnymi słońcami i twoim czasem spotyka śmiertelne przeznaczenie...
ponownie wszechobecna łapie rozpaczliwie mrocznego demona
śmiertelną hienę pewnie ma moje zniszczenie
wilka podziwia każda otchłań